Pamiętam jak rodziły się moje dzieci, jak cudownie wtedy spowolnił czas. Nic co na zewnątrz nie było ważne, żadne sprawy urzędowe czy rzeczy do pozałatwiania. Były tylko one. Najpiękniejsze! Najwspanialsze! Najcudowniejsze! Mogłam godzinami wpatrywać się w cudne usteczka i obejmować maleńkie dłonie dając czule uczepić się małym, doskonałym paluszkom. Czułam wtedy przeogromny spokój i nic, na prawdę nic na świecie nie było w stanie mnie z niego wytrącić.

Patrząc po raz kolejny na zdjęcia tej rodziny jestem przekonana, że oni mieli podobnie, że ten stan nie jest zarezerwowany jedynie dla mnie:) Wspaniali i czuli do granic, bo jest już z nimi ich wspaniały i najcudowniejszy na świecie Syn i Brat<3

Zapraszam